2011 Luty | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Luty 2011- archiwa

Lato, którego (prawie) nie było

Rachu ciachu i lato minęło, nawet dobrze nie zauważyliśmy, że w ogóle było. Mieliśmy w Melbourne tego lata tylko 3 dni z temperaturą powyżej 35 st.C, a 40 st. było może 1 raz, a i tego nie jestem pewien. Padało za to sporo i podobno było to najbardziej mokre lato w historii notowań. Co ciekawe, dalsze prognozy nie zapowiadają wyraźnej zmiany trendu i mamy mieć mokrą jesień, a potem mokrą i zimną zimę.

Tęgie głowy mocno myślą jak tę całą sytuację dopasować do teorii zmian klimatycznych, a tymczasem tylko patrzeć aż nam śnieg spadnie w Melbourne…

Przyroda za to odżyła. Miasto jest zielone jak nigdy o tej porze roku, lasy intensywnie odbudowują paliwo pod przyszłe pożary, a populacja wszelkich stworzeń na czele z żabami i szarańczą odbudowała się po latach posuchy ze sporą nawiązką.

Poniżej zapraszam na fotograficzne wspomnienie minionego już lata w Melbourne i okolicach. Niektóre miejsca już pokazywałem (w innych ujęciach), inne są nowe.

Wilsons Promontory, Wiktoria, Australia

Wilsons Promontory

Miejsce, do którego można wracać nieskończoną ilość razy i nigdy się nie nudzi. Byliśmy tam przez 2 dni w okresie Bożego Narodzenia i doliczyłem się, że był to dopiero nasz 3-ci raz w Wilsons Prom.

Tidal River, Wilsons Promontory, Wiktoria, Australia

Tidal River, Wilsons Promontory

Czytaj dalej »

Komentarze (10)

Latka lecą

Dzisiaj mija 6 lat naszego pobytu w Australii.

Proszę się nie bać jednak, nie będzie żadnego okolicznościowego podsumowania z tej okazji. Jak ktoś lubi podsumowania to niech zajrzy pod tę datę w poprzednich latach.

Ja dzisiaj zerknąłem do niektórych notek i śmiałem się z samego siebie.

Komentarze (8)

Rezultaty uprawiania sportów

Aga na tropie kangurów pisała ostatnio o narodowym sporcie Australijczyków. Ja zaś pokażę Wam jakie są typowe rezultaty intensywnego uprawiania tego sportu:

Czytaj dalej »

Komentarze (3)

Cyklon Yasi odwiedził Australię

Natura nie rozpieszcza w tym roku Australii. Szczególnie upodobała sobie przepiękny stan Queensland, gdzie ludzie jeszcze dobrze nie zdążyli wysuszyć się po powodzi, a muszą chronić się przez tropikalnym cyklonem.

Cyklony tropikalne nie są jednak niczym specjalnie dziwnym w północnym Queensland. Ostatni dobrze zapamiętany cyklon Larry z 2006 r. zniszczył tak skutecznie wszystkie plantacje bananów, że owoce te były w Ozilandii niedostępne przez cały następny rok, aż nowo nasadzone plantacje zaczęły owocować.

Najsłynniejszym cyklonem w historii Australii był jednak Tracy, który zmiótł z powierzchni Ziemi większą część miasta Darwin niż Japończycy podczas 2 wojny światowej.

Mapka, cyklon Yasi
zdjęcie, buchnięte ze strony Biura Meteo, a wykonane przez japońskiego satelitę meteorologicznego MTSAT-1R,
pokazuje stan z godz. 10:30 rano dnia 3 lutego 2011 r.

Skala zniszczeń wywołana dzisiejszej nocy przez cyklon Yasi nie jest jeszcze znana. W dodatku cyklon wciąż jest aktywny i chociaż słabnie to przesuwa się w głąb Australii i ma dotrzeć aż w pobliże Mount Isa.

Obszar objęty wpływem cyklonu jest ogromny, dochodzący do 2000 km. Główny impet przyjęły jednak okolice Cairns. Cyklon uderzył w ląd Australii około północy czasu QLD w okolicy Mission Beach (tutaj mapka). Wiatr osiągał do 290 km/h.

Dla zainteresowanych kilka linków:

Dla uspokojenia: cyklon nie zagroził nie tylko Melbourne, ale również Sydney i Brisbane nie znalazły się w „polu rażenia”. Cyklony tropikalne to specjalność północnego Queensland, chociaż kroniki zarejestrowały tornado w Melbourne w 1918 r…

Komentarze (10)

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site