2011 Styczeń | Melbourne. Dobre miejsce na wioskę

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Styczeń 2011- archiwa

Australian Open 2011 – dzień dla dzieci

Jak co roku druga połowa stycznia upływa w Melbourne pod znakiem Australian Open. Główny turniej od poniedziałku, a w sobotę organizatorzy przygotowali dzień otwarty dla rodzin z dziećmi. Można było wyjść chociaż na krótko na prawdziwy kort, obejrzeć specjalny mecz gwiazd (w tym roku z silnymi akcentami polskimi) , pomalować twarz lub włosy oraz oczywiście: dotknąć własną ręką (przez rękawiczkę wprawdzie) pucharu. Zapraszam na kilka zdjęć z „Kid Tennis Day” w Melbourne Park.

Australian Open 2011 - dzień dla dzieci

dzieciarnia na korcie

Czytaj dalej »

Komentarze (4)

Powódź w Australii (2)

Wielka woda dotarła do Brisbane. To wielkie, 2-milionowe miasto położone jest prawie 2000 km od nas. Chcecie dowiedzieć i zobaczyć co tam się dzieje to zajrzyjcie do blogów pisanych na gorąco i na miejscu w samym Brissie:

Brak komentarzy

Lake Eildon – znów wypełnione wodą

Byliśmy nad Jeziorem Eildon ponad 4 lata temu, w listopadzie 2006 r. Przepięknie położony wśród wzgórz kemping Howqua był nad jeziorem czysto teoretycznie. Odnoga Jeziora Eildon sucha była od co najmniej 10 lat, a na dnie zdążyły wyrosnąć całkiem pokaźne drzewa. Wody w jeziorze było wtedy tylko 17%.

Teraz jednak trochę popadało i krajobraz się zmienił. Język jeziora wypełnił się  po opadach z 4 września 2010 r. Dzisiaj stan wody to 76% wypełnienia. Poniżej zdjęcia sprzed 4 lat i teraźniejsze, robione w ostatni weekend.

Jezioro Eildon (tutaj mapka) – sztuczny zbiornik wodny na rzece Goulburn w środkowej części stanu Wiktoria. Drugi co do wielkości tego typu zbiornik w stanie Wiktoria. Pojemność jeziora przekracza 6-krotnie objętość wody z zatoki Sydney.

Quiz ze znajomości Australii: plenerem jakiego znanego australijskiego filmu było Jezioro Eildon?

Jezioro Eildon, Wiktoria, styczeń 2011basen nad jeziorem Eildon, styczeń 2011

Czytaj dalej »

Komentarze (6)

Powódź w Australii

Tak szczerze mówiąc to wiemy o tej powodzi pewnie tyle co Wy: oglądamy wiadomości w TV. Powódź jest rozmiarów oszałamiających. Media lubują się w porównaniu wielkości obszaru objętego powodzią do połączonych obszarów Niemiec i Francji.
Trudno z doniesień medialnych wyciągnąć konkretne liczby, ale Francja i Niemcy mają razem ok. 1 miliona km2. Cały stan Queensland to 1,7 mln km2. Powódź obejmuje więc około 2/3 obszaru stanu.
Teraz, uwaga uwaga: na tych 2/3 terytorium stanu Queensland mieszka 200 tys. ludzi. Ludność całego stanu to 3,8 miliona. Inaczej pisząc: 66% terytorium stanu zamieszkane jest przez 5% jego ludności.
Jakby ktoś się kiedyś pytał dlaczego w Australii jest taka nierównomiernie rozłożona gęstość zaludnienia to tutaj ma właśnie odpowiedź.

W tym tygodniu w wiadomościach w TV widzieliśmy taką scenkę: Reporterka w supermarkecie w Rockhampton pokazuje jak mieszkańcy wykupują całą żywność, przygotowując się na nadejście kulminacyjnej fali. Podchodzi do jednego Ozika i pyta:
- co zamierzasz robić dzisiaj wieczorem?
- obejrzę pewnie jakiś film na DVD, jak wszyscy – odpowiada bez mrugnięcia okiem Ozik.

To jest właśnie taki kraj: średnio rocznie pada 450mm deszczu, ale rzadko zdarza się taka właśnie ilość. Częściej bywa, że jest pod rząd kilka lat suszy, a potem nagle spada tyle wody, że zalewa prawie wszystko.

Gdy oglądacie zdjęcia z powodzi w telewizji to zwróćcie uwagę na domy. Ogromna część z nich to queenslandery, zbudowane na palach. Mieszkańcy Queensland twierdzą uparcie, że domy buduje się w ten sposób NIE w obawie przed wodą, ale żeby się lepiej wietrzyły od spodu. Tere fere.

Słyszy się opinie, że jest to powódź rozmiarów biblijnych, największa od 100 lat. Trzeba by się tutaj posłużyć konkretnymi liczbami, ale „największe” powodzie zdarzają się w Queensland dość często. Dla przykładu, żeby nie sięgać za daleko pamięcią, powódź z marca 2010 została przez jednego z ministrów Qld określona jako największa od 120 lat, natomiast powódź z lutego 2009, która również pokryła 2/3 powierzchni stanu, relacjonował w swoim czasie Harom. Byłbym więc ostrożny z ocenami.

Jakiś czas temu planowaliśmy z Moniką wypad we dwoje na romantyczny weekend w styczniu 2011. Już prawie, prawie padło na Mackay (w Queensland), ale w końcu zmieniliśmy zdanie.

Ten rok jest w Australii mokry nie tylko w Queensland. Mieliśmy powodzie również w Wiktorii (trochę) i w Nowej Południowej Walii (więcej niż trochę). Susza wciąż trwa w Zachodniej Australii, ale myślę, że i na nich przyjdzie kolej. Pozytywne tego efekty są takie, że znacząco podniósł się poziom wody w zbiornikach. W Queensland zbiorniki się już przelewają, a w Melbourne dopiero niedawno przekroczyły 50% (było już poniżej 30%). Za to jezioro Lake Eildon, którego suche dno pokazywaliśmy kiedyś, wypełnione jest już w 76%. Trzeba będzie to nowum obejrzeć.

Jeszcze:

Dopisek z 11 stycznia:

Mój wpis szybko stał się nieaktualny. Powódź objęła swoim zasięgiem najpierw miasto Toowoomba, a teraz stolicę stanu: Brisbane. Na tym obszarze mieszka znacznie więcej niż 5% ludności stanu Queensland. Przy okazji przypomniano sobie kiedy ostatnio była taka wielka powódź: otóż w 1974 roku.

Komentarze (12)

Ciasto marchewkowo-jabłkowe z resztek po soku (z pulpy)

Od kilku miesięcy jestem posiadaczem sokowirówki. Oprócz pysznych świeżych soków ostatnio eksperymentuję z resztkami owoców i warzyw, tak zwaną pulpą, która zostaje ze soków. Były już: nadziewane ciasto francuskie z resztkami, zapiekane owocowe reszty, serniki na zimno. Niedawno mieliśmy sok jabłkowo – marchewkowy. Przepisu na taką kombinację nie mogłam znaleźć w sieci, ale zainspirowana ciastem marchewkowym zrobiłam „ciasto marchewkowo- jabłkowe z resztek po soku”. Ciasto zniknęło w czasie jednego posiedzenia, a dzieciom naprawdę smakowało.

Przepis poniżej:

Składniki:

jabłka i marchewka pulpa – to co co zostaje z około 1 litra soku

2 jajka

pół szklanki oliwy z oliwek (może być  inny olej także)

2 łyżki cukru

6 łyżek mąki samo-rosnącej (lub 6 łyżek zwykłej mąki + 1 łyżeczka proszku do pieczenia)

0,5 szklanki rodzynek, orzechów

2 łyżeczki cynamonu

Wszystko wymieszać, jak za gęste dodać trochę mleka. Piec około 60 minut w 180 stopniach.

Rada: Ciasto wychodzi dość wilgotne, także należy tylko sprawdzić czy na patyku nie ma surowej mąki.

Komentarze (4)

Blokarts

Wczoraj na plaży w Balnarring Beach nad zatoką Western Port.

Ten sport to „blow karting”, czyli pojazd od gokarta z przymocowanym żaglem zamiast silnika (jedna z odmian żeglarstwa lądowego). Blokarty poruszały się po tej plaży całkiem szybko, na oko 40-50 km/h. Co ciekawe, osiągały tę samą prędkość w obie strony, mimo że wiatr nie zmieniał kierunku na zamówienie.

Blow karting, Ballnaring Beach, Wiktoria, Australia

Czytaj dalej »

1 komentarz

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site