Monika, 26 lis 2010. Życie w Australii
Tak, tak, w następnym roku będziemy w Polsce. Do takiej wyprawy trzeba się porządnie przygotować, a właściwie oszczędzać urlop przez co najmniej jeden rok. W Australii przeważnie ma się tylko 20 dni urlopu i to bez względu na staż pracy. Jako, że w następnym roku zamierzam posiedzieć w Polsce – Europie dłużej, o planowanej wyprawie musiałam poinformować moją firmę już teraz.
Przy okazji tego szefowa spytała mnie się czego najbardziej mi brakuje w Australii, oprócz oczywiście rodziny. Jak w przypadku pierwszych lat pobytu na emigracji, od razu odpowiadałam przyjaciół,chleba, kiełbaski, tak teraz musiałam się trochę zastanowić. Znalazłam parę rzeczy, za którymi jednak wciąż trochę tęsknię, także będzie miło odwiedzić stary kontynent.
Przemek, 24 lis 2010. Melbourne,Wiktoria
3 września 1939 r. Była godzina 21:15 gdy frachtowiec Woniora, płynący z Tasmanii do Melbourne wpłynął do przesmyku The Rip i skierował się do portu w Melbourne. Dowódca okrętu, kapitan Smale, musiał być świadom, że ledwie przed kilkoma godzinami Wielka Brytania przystąpiła do wojny. Odmeldował się poprawnie wojskowej załodze Fortu Nepean, ale z bliżej nie znanych powodów nie posłuchał wezwania do zatrzymania się celem kontroli statku i popłynął dalej.
Załoga fortu odpowiedziała ostrzegawczą salwą z 6-calowego działa broniącego wejścia do Port Phillip. Woniora zatrzymała się do kontroli bez dalszego przynaglania.
W ten sposób alianci oddali pierwsze strzały w 2 wojnie światowej.
Do własnego statku handlowego. W Australii.

Nie będę ukrywał, że Point Nepean należy do moich ulubionych miejsc w Australii. Cypel położony na samym krańcu Półwyspu Mornington jest niesłychanie wprost malowniczym miejscem. Przez wiele lat niedostępny dla turystyki był bazą wojskową i chronił wejścia do zatoki Port Phillip. Do dzisiaj pełno tam wszędzie ostrzeżeń przed zalegającymi bombami.



Czytaj dalej »
Przemek, 18 lis 2010. Imigracja
Ci, którzy myślą o emigracji do Australii zapewne śledzą odpowiednie strony i już wiedzą. Rząd Australii planuje gruntowną zmianę systemu naliczania punktów do emigracji. Przedstawiono niedawno propozycję nowego systemu, który miałby zacząć obowiązywać od 1 lipca 2011 r. (lista zawodów /SOL/ wciąż oczywiście obowiązuje i można ją znaleźć tutaj).
Nie będę tutaj przepisywał tabelki, kto chce zajrzy do źródła i zrobi sobie test sam. Dużą zmianą jest znaczne podwyższenie wymaganego poziomu znajomości języka angielskiego. Wprawdzie do migracji wystarcza 6 pkt. z każdej części egzaminu IELTS, ale aby uzyskać dodatkowe punkty za język to trzeba egzamin zdać na 7 lub 8 punktów (na 9 możliwych).
Zatem ciułacze punktów: do dzieła, liczymy.
Ja już sobie obliczyłem, że w tym systemie nie dostalibyśmy naszej wizy migracyjnej.
Zapraszam też do odwiedzenia ciekawej dyskusji na ten temat.
Przemek, 9 lis 2010. Wiktoria
Tego dnia Melbourne się podniecało koniami, a my jak przykładni „wogs” olaliśmy Melbourne Cup i pojechaliśmy sobie w plener. Plener nie byle jaki, bo Kinglake National Park. Kiedyś pisałem o nim gdy wyglądał jeszcze tak, ale potem mieliśmy Czarną Sobotę i mało po niej zostało zarówno z parku jak i z miasteczka.

spalony macedoński kościół prawosławny w Kinglake
Niedługo miną 2 lata od wielkiego pożaru. W Kinglake praca wre, miasteczko się nie poddało, widać bardzo wiele nowych budynków. Czy okażą się odporne na ogień tym razem? Nie wyglądały na takie. Pewnie przekonamy się a kolejne 20 lat czy wyciągnięto wnioski z Czarnej Soboty. Pożary są bowiem w Australii zjawiskiem sezonowym i jest jasne jak Słońce, że za jakiś czas las zapali się ponownie…
W tym roku pogoda sprzyja wegetacji. Las odradza się bardzo szybko, tak wygląda szlak turystyczny w parku narodowym:

Wąska ścieżka ginie wśród bujnej roślinności. Wszystkie australijskie drzewa wypuściły po pożarze nasiona, które teraz po deszczowej zimie mają wręcz idealne warunki wegetacji. Rośnie niemal dżungla, a z pewnością gęsty wiktoriański busz.
Czytaj dalej »
Przemek, 1 lis 2010. Nowa Południowa Walia
Sydnejczycy lubią mieszkania w widokiem na morze, a szczególnie na ocean. Lubią nie tylko za życia, ale i po przejściu na drugą stronę. Ja wprawdzie śmiem wątpić żeby, niezależnie od światopoglądu, po śmierci komuś to robiło różnicę, czy ma kwaterę z widokiem na ocean.
Skoro jednak faraonom postawiono piramidy, a Lenina wystawiono w mauzoleum to może Sydnejczycy mogą mieć swój cmentarz na klifie. Zresztą czy takie miejsce pochówku nie pasuje do tego miasta?

Cmentarz Waverley nie jest wcale cmentarzem pionierów. Otwarty został dopiero w 1877 roku, czyli 89 lat po założeniu miasta. Położony jest w dzielnicy Bronte (tutaj mapka), we wschodniej części miasta, całkiem niedaleko od Bondi.
Cmentarz jest czynny do dziś i wciąż odbywają się na nim nowe pochówki. Jednak jak za życia tak i po śmierci: kwatera z widokiem na Pacyfik jest znacznie droższa od innych.
Czytaj dalej »