Przemek, 26 paź 2010. Nowa Południowa Walia
Manly znaczy: męski. Ta nazwa dzielnicy pochodzi podobno od gubernatora Artura Phillipa, którego aborygeńskie plemię zamieszkujące ten półwysep potraktowało jak na to zasługiwał, czyli włócznią. Włócznia chybiła minimalnie wbijając się tylko w ramię kapitana Phillipa. Ten zawinął manatki z Manly, a potem wielkodusznie zabronił swoim ludziom zemsty na Aborygenach. W dowód zaś ich „męskiej” postawy nadał półwyspowi nazwę Manly.
Manly jest półwyspem zamykającym wejście do zatoki Port Jackson od północy. Tam właśnie płynie najpopularniejszy prom na bodajże najbardziej malowniczej trasie promów świata.
Z czego może jeszcze słynąć taka nadmorska dzielnica Sydney? Z plaży oczywiście!!! Plaża Manly to sydnejski „numer 2″ (jedynka to Bondi) co jest wynikiem niezłym, bo sydnejskie plaże uchodzą za najładniejsze na świecie.
W historii Australii plaża Manly zapisała się walką o dzienne kąpiele. Otóż okazuje się, że w XIX wieku kąpać w morzu wolno się było tylko po zmroku!!! Dopiero w 1902 roku niejaki William Gocher, właściciel miejscowej gazety, jawnie złamał zakaz dziennej kąpieli, próbując wywołać skandal. Został wyprowadzony przez policję, ale zarzutów mu nie postawiono, a rok później rada miasta zezwoliła oficjalnie na kąpiele w świetle dnia. Warunkiem był odpowiedni ubiór, czyli strój kąpielowy zakrywający ciało od szyi do kolan.
Wiele się od tego czasu zmieniło, sami przyznacie. Dzisiaj do zasad z 1902 roku chętnie wróciliby chyba tylko muzułmanie, a my z przyjemnością przenieśmy się na Manly Beach i zobaczmy jak to wygląda Anno Domini 2010. Zapraszam do Manly.
Proszę pamiętać, że zdjęcia pochodzą z października, sezon plażowy jeszcze się nie zaczął na dobre.
Czytaj dalej »
Przemek, 20 paź 2010. Melbourne,Życie w Australii
Rząd Wiktorii zamówił w firmie Alstom 38 nowych pociągów. Tutejsza gazeta, The Age, poświęciła ich produkcji kilka dni temu artykuł. Dla nas to o tyle ciekawe, że oto nowe pociągi produkowane są nie w Chinach, ale… w Polsce.
Reporterzy The Age wybrali się do Polski, do fabryki Alstom w Katowicach, aby podpatrzeć produkcję nowych składów. Cały artykuł dostępny jest tutaj, po angielsku.
My już nie możemy się doczekać chwili gdy nowe polskie pociągi wjadą na melbourniańskie szerokie tory.
Przemek, 16 paź 2010. Nowa Południowa Walia
Rejs do Manly znajduje się blisko szczytu każdej listy „musisz zrobić w Sydney”, o ile nie na samym szczycie tej listy. Jeśli ktoś miałby tylko 1 dzień na Sydney i zapytałby co tego dnia robić to opowiedziałbym: popłyń do Manly, bo na tej trasie zobaczysz dużą część cudownej zatoki Port Jackson, nad którą położone jest Sydney.
Zatokę nazwał imieniem jakiegoś zapomnianego urzędnika imperium brytyjskiego oczywiście niezmordowany James Cook w roku 1770. Jednak Cook nie docenił zatoki i jako najlepsze miejsce na przyszłą kolonię wskazał niedaleką Botany Bay. Dopiero Arthur Phillip, pierwszy gubernator Nowej Południowej Walii, naprawił błąd Cooka całe 18 lat później.
Dzisiaj zarówno Port Jackson jak i Botany Bay leżą na terenie Sydney…

Na zdjęciu przystań Circular Quay. Przystań położona jest w ścisłym centrum miasta, tuż obok Opery i ze świetnym widokiem na Most Portowy. Tuż obok przystani znajduje się stacja kolejki miejskiej, dojechać więc tutaj nietrudno.
Czytaj dalej »
Przemek, 13 paź 2010. Nowa Południowa Walia
W Sydney była sobota wieczór. Przez całe popołudnie wokół Opery spacerował tłum turystów mieszających się z młodymi parami i biegającymi za nimi fotografami, którzy tutaj właśnie postanowili urządzić plener zdjęciowy. Zresztą, czy należy im się dziwić? Przed zapadnięciem zmroku młode pary z gośćmi weselnymi zniknęły gdzieś, by pojawić się za moment na pokładach pływających po Port Jackson statków balowych. To się nazywa wesele! Trzeba na takim balu jednak uważać aby nie wypić za dużo, nie wypaść za burtę i przez przypadek nie skończyć na dnie zatoki objadanym przez rekiny.
Błyskawicznie zapełniły się też okoliczne knajpki, zarówno eleganckie restauracje w Operze, gdzie ciekawscy turyści przez okna zaglądają jedzącym do talerzy jak i setki stolików pod parasolami rozstawionymi wzdłuż nabrzeża.
Sobota wieczór, miasto zaczyna się bawić.

Opera w Sydney
Most Portowy w Sydney (druga z ikon tego miasta) otwarty jest dla ruchu pieszego. Gdzieś między kamieniczkami The Rocks można znaleźć schodki i nic prostszego niż zrobić sobie spacer na drugą stronę Zatoki. Tam, gdzieś spod Lunaparku widoki są równie piękne…
Czytaj dalej »
Przemek, 12 paź 2010. Melbourne,Życie w Australii
Sporo ostatnio pisałem tutaj o „footy” (futbolu australijskim), który jest najpopularniejszym sportem zimowym w naszej części Australii. Jednak w Melbourne nie trzeba się ograniczać do najpopularniejszego sportu. Klubów sportowych jest tutaj bez liku i uprawiać można naprawdę co się chce, łącznie z tak wydawałoby się egzotycznymi tutaj dyscyplinami jak szermierka czy łyżwiarstwo.
Naszą młodzież wysłaliśmy tej zimy na zajęcia z piłki nożnej (tej normalnej, czyli soccera). Zajęcia sportowe w Australii nie przybierają bowiem znanej z Polski postaci „pogramy w piłę na boisku za blokiem”, ale chcąc uprawiać jakiś sport trzeba się zapisać do jednego z tysiąca klubów.
Piłka nożna jest tutaj również sportem zimowym (gra się niezależnie od pogody), a nasz lokalny Ashburton SC ćwiczy zimą (czerwiec-sierpień) na boisku, które latem zajmowane jest przez krykieta. Wtedy (latem) piłka nożna przenosi się do hali i przybiera postać futsalu.
Paradoksalnie pomimo odwróconych pór roku w piłkę i w futsal gra się tutaj mniej więcej w tym samym czasie co w Europie.
W każdą zimową sobotę na boisku spotykało się kilkadziesiąt dzieci, dzielonych potem na grupy wiekowe i kopało zawzięcie piłkę pod okiem instruktorów. Zajęcia składały się z 45 minut treningu techniczno-taktycznego oraz 30 minut meczu. Ciekawym zjawiskiem był absolutny brak kolorowych dzieci na zajęciach, 100% obsady stanowili biali Europejczycy (co prawda pochodzący z różnych krajów), nie spotkaliśmy ani jednego Hindusa ani Azjaty ani nawet Araba.
Nasze dzieciaki tę sobotnią poranną piłkę uwielbiały. Zainteresowanie piłką nożną wzmocnione zostało również przez niedawne mistrzostwa świata w RPA. Poza tym wybraliśmy się na mecz ligowy australijskiej A-League na pachnący jeszcze świeżością najnowszy stadion, gdzie Melbourne Victory było takie gościnne iż uległo gościom z Perth Glory 0:2…

Na zdjęciu właśnie najnowszy obiekt na sportowej mapie Melbourne: Stadion Prostokątny (Melbourne Rectangular Stadium, MRS). Stadion wygląda dość ciekawie, przyznacie.
Czytaj dalej »
Przemek, 4 paź 2010. Melbourne
Kilka zdjęć z mojego wczorajszego spaceru po mieście. Temat ograny chyba do bólu, ale może ktoś jeszcze będzie chciał popatrzeć. Ja tam zawsze wracam z przyjemnością…

To chyba najczęstsze pocztówkowe ujęcie Melbourne, zrobione z mostu Princes Bridge.
Z prawej City z wieżą Rialto, z lewej Southbank. Na środku Yarra.
Tafla wody idealnie płaska, ja nie rzeka. Tutaj jednak docierają pływy morskie, więc sądzę, że to ich sprawka.

Northbank Walk
Czytaj dalej »