Przemek, 24 gru 2009. Życie w Australii
Wszystkim naszym czytelnikom składamy najlepsze życzenia Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz spełnienia wszystkich planów w Nowym Roku, już 2010. Jak ten czas szybko leci…
Nie przejadajcie się zanadto i nie spędźcie całych świąt przed telewizorem. My jedziemy jutro oglądać kangury, a jak wrócimy do napiszemy cośmy widzieli.
Poniżej na zdjęciu diabeł przemawia czule do Heroda na wczorajszym przedstawieniu „Betlejem Polskie” w Rowville w reżyserii Marty Kaczmarek. Kto nie był niech żałuje.

Przemek, 21 gru 2009. Życie w Australii
Media w Australii donoszą o sprawie szeroko: Australia będzie miała swoją pierwszą świętą. Maria (Mary) Mackillop (1842-1909), z pochodzenia Szkotka, z urodzenia Melbournianka, zmarła i pochowana w Sydney, miała na swoim koncie również epizod ostrego konfliktu z biskupem Adelajdy o reguły zakonu, który zakładała i zasady podporządkowania hierarchii kościelnej. Maria była przez 5 miesięcy nawet ekskomunikowana z Kościoła, po czym przywrócona do łask przez tego samego biskupa, który uznał nieodpowiedniość nałożonej kary i wycofał ekskomunikę.
To był jednak tylko epizod w życiu Marii, w pamięci pozostała głównie za swoją działalność na polu szkolnictwa.
Reakcje w Australii są pozytywne nawet wśród nie-katolików, bo przecież było trochę niestosownością, że „lucky country” nie miał dotychczas swojego świętego. Ja myślę, że to jednak w sumie dobrze, że nikt w Australii nie skazywał np. franciszkanów na śmierć głodową w niemieckich obozach koncentracyjnych, nie dając im tym samym okazji do wykazania się heroicznością.
Jeśli kogoś sprawa interesuje to tutaj może przeczytać więcej o nowej świętej, po polsku.
Przemek, 18 gru 2009. Melbourne,Życie w Australii
To będą nasze piąte Święta w Australii. Chociaż tęskimy za polskimi ”białymi Świętami” to przyznać też trzeba, że ciepłe Boże Narodzenie ma swój urok. Przejęliśmy też niektóre lokalne tradycje świąteczne. Na przykład w oknie wystawowym u Myera w tym roku dzieci bawi świnka Olivia.

Przemek, 11 gru 2009. Blog
Jak wszystkim wiadomo największe źródło i jedyna krynica wiedzy wszelakiej to Google. Poniżej przedstawiam krótki przegląd najciekawszych fraz (pisownia oryginalna), na które odpowiedź Google odnalazł na naszym blogu w ostatnim roku. Nie jestem pewien, czy internauci rzeczywiście znaleźli u nas satysfakcjonującą odpowiedź, więc na wszelki wypadek uzupełniam braki informacji:
- co moga mi zrobic jesli sprawdza ze mieszkam w budynku gospodarczym - duch w narodzie nie ginie i żaden okupant nas nigdy nie złamie, tego jestem pewien
- co można zrobić w życiu mając 45 lat – kiedyś myślałem, że w tym wieku to już z górki, ale punkt widzenia mi się powoli zmienia…
- co zrobic rzeby byc syreną - samolot do Gold Coast, a potem to już wystarczy kropla H2O
- szukam męża z melbourne - to jest bardzo popularna kategoria wizowa, ale ja jestem na szczęście zajęty
- studenckie max balangi – stare dobre czasy
- odradzam wyjazd do australii - to chyba wkład Konrada do naszego bloga, bo ja tam sobie chwalę
- mam okres a musze zrobic badania do wizy do australii - przeczekać dla dobra lekarza
- koncza sie miejsca na kursach w australii - klituś bajduś
- czy 20h pracy wystarcza na utrzymanie w australii - to jest właściwie postawione pytanie!!! odpowiedź: niekoniecznie
- jak szybko działa trawka - ja z tym nie mam nic wspólnego, nigdy nie byłem hippisem
- czy po tamtej stronie jest mu lepiej - każdy chciałby wiedzieć
- co zrobić gdy dziecko nie umie zrobić kupy - zależy w jakim jest wieku
- co robić gdy człowiek wpadł do przerębla - na pewno nie należy wtedy szukać odpowiedzi w Google
Przemek, 9 gru 2009. Życie w Australii
Wojna futbolu z footy
Kiedy Australia zgłosiła chęć organizacji Piłkarskich Mistrzostw Świata w 2018 lub 2022 roku to wszyscy Ozi wydawali się być zachwyceni. Przecież jeśli sport to tylko my, zrobimy najlepsze mistrzostwa z wszystkich dotychczasowych.
Niestety ostatnio atmosfera jakby zgęstniała i to więcej niż trochę. Okazuje się, że stadion MCG (ogromne boisko, przeznaczone z zasady do krykieta i footy) aby mógł służyć potrzebom mistrzostw piłkarskich musi przejść tymczasową przebudowę, która wyłączy go z użytku dla ligi AFL na co najmniej 10 tygodni, w samym środku sezonu footy.
W Melbourne zawrzało, a „miłość” do soccera wyparowała w jednej chwili. Na wszelki wypadek włodarze drugiego wielkiego stadionu w mieście (Docklands Stadium) powiedzieli z góry, że nie chcą mieć nic wspólnego z Mundialem i lubią tylko i wyłącznie AFL.
Myśli większości wiernych fanów footy nt. oddania MCG soccerowi wyraził najlepiej jeden z kibiców słowami z kultowego australijskiego filmu: They’re dreamin’
Czytaj dalej »
Przemek, 7 gru 2009. Melbourne,Życie w Australii
Dzień długi (ciemno się robi około 9), woda ciepła, plaża pusta, sezon kąpielowy rozpoczęty.
Jeśli grudzień to tylko w Australii…

samotny kitesurfer
Czytaj dalej »
Przemek, 2 gru 2009. Melbourne,Życie w Australii
Na prośbę jednego z czytelników zamieszczam kilka zdjęć z naszego osiedla. Znajdujemy się w Australii, ok. 15 km na wschód od centrum Melbourne. Dzielnica zbudowana w latach 50-tych XX w. (tak daleko tylko sięgało wtedy Melbourne). Większość domów zbudowano wtedy z betonowych płyt produkowanych w pobliskiej fabryce domów. Dzisiaj ten betonowy typ zabudowy jest powoli w zaniku, zastępowany przez powszechne w Australii domki „brick veneer” (to jest tragiczna technologia wynaleziona i udoskonalona w Wiktorii – ku utrapieniu ciepłolubnych imigrantów) oparte na drewnianym szkielecie.
Zresztą sami zobaczcie:

Fioletowe drzewko to importowana z Ameryki jakaranda.
Proszę też zwrócić uwagę na charakterystyczne zewnętrzne rolety na oknach.
Czytaj dalej »
Przemek, 1 gru 2009. Melbourne,Życie w Australii
Chociaż już na to trochę za późno. Ale po kolei…
Mimo, że transport publiczny w Melbourne uchodzi za najlepszy w Australii to do cywilizowanego świata bardzo mu niestety daleko. W ostatnich latach publiczna krytyka, głównie sieci kolejki miejskiej, bardzo się nasiliła. W Australii, kraju będącym we własnym mniemaniu niemal rajem na Ziemi, jest to powód co najmniej do zadumy, a być może nawet do podjęcia jakichś działań.
Skąd ten przypływ niechęci do kolejki miejskiej (bo w Melbourne poza ścisłym centrum nie ma metra)? Miasto rośnie co roku o kilkadziesiąt tysięcy nowych mieszkańców, odlicza się po cichu dni do prześcignięcia Sydney i odzyskania statusu największego miasta Australii, a transport publiczny pozostaje bez zmian.
Pętla kolejowa wokół centrum (City Loop) osiągnęła już dawno maksymalną wydajność, a na poszczególne linie biegnące w kierunku przedmieść nie można już puszczać więcej pociągów (w szczycie jeżdżą co 10 minut), bo szlabany (których jest wciąż kilkaset w mieście i są szczerze znienawidzone przez kierowców) nigdy by się nie podnosiły…

W takiej właśnie atmosferze rząd Wiktorii postanowił coś zrobić. Planowane inwestycje w infrastrukturę pochłoną ogromne środki i rozpisane są na wiele lat, a wybory już za rok. Co trzeba zrobić? Najlepiej znaleźć kozła ofiarnego.
Czytaj dalej »