Australia, Melbourne - dobre miejsce na wioskę. Blog z Australii

Wyjedź do Australii. Blog Moniki i Przemka, czyli Australia z perspektywy mieszkańca.RSS wpisów RSS komentarzy

Badger Weir: zaczarowany las w Yarra Ranges

Badger Weir, Yarra Ranges National Park, Wiktoria, Australia

Góry Yarra Ranges swoją nazwę zawdzięczają dość znanej w mieście Melbourne rzece. Rzeka Yarra szczególnie długa ani szeroka nie jest, ale wije się meandrami przez całe miasto i w sumie zanim wpadnie do morza osiąga 242 km długości.

Góry Yarra prawie w całości objęte są obszarami zlewisk wody pitnej dla miasta. Ruch turystów jest więc bardzo ograniczony, a na większości terenu nie ma żadnych szlaków turystycznych. Jest jednak kilka wyjątków, które warto odwiedzić. Park jest bowiem przepiękny, rośnie w nim stary las eukaliptusowy złożony głównie z (pretendującego do miana najwyższego drzewa świata) ogromnego eukaliptusa królewskiego (mountain ash, eucalyptus regnans) oraz wspaniałych drzewiastych paproci. Zlewisko wody pitnej jest intensywnie bronione przed pożarami, więc las tutejszy należy do najstarszych i najwspanialszych przykładów umiarkowanego lasu deszczowego, typowego dla Wiktorii.

My dotarliśmy tym razem nad strumyk Badger Creek, jeden z dopływów Yarry. Od Melbourne to raptem 70 km, tuż obok miasteczka Healesville. Szlak pieszy jest niestety dość krótki (pętla ok. 2,5 km), ale można na nim obejrzeć nie tylko zaczarowany las, ale i jaz Badger Weir, będący częścią instalacji zbierającej wodę dla miasta. Wizytę można też połączyć z piknikiem, bo pełno jest działających na gaz barbecue. Z dodatkowych atrakcji turyści obłaskawili miejscowe ptactwo, więc papugi i kukabury siadają na stolikach obok ludzi i nawet na rękach.

Więcej informacji na stronie Parks Victoria.

Dla tych, którzy doczytali do tego miejsca mam minikonkurs.

Proszę o odpowiedź (w komentarzu) na pytanie:  Jak brzmi nazwa rzeki Yarra we wspólnym?

Nagrodą będzie kartka pocztowa z Australii.

Więcej zdjęć jak zwykle po kliknięciu na „Czytaj dalej”…

Badger Weir, Yarra Ranges National Park, Wiktoria, Australia


Czytaj dalej »

Komentarze (3)

Szczotka z „boar” i lokalny aptekarz

Jakiś wirus/bakteria mnie rozłożył, także dzisiaj wybrałam się do lekarza. Antybiotyk zapisany,a receptę zrealizowałam w lokalnej aptece. Osiedlowe apteki są troszkę droższe, ale pomyślałam, że wesprę lokalną małą firmę. Zaskoczyło mnie, że znalazłam tam szczotkę z naturalnego włosia, której szukałam już od dłuższego czasu. Jedno co mnie zastanowiło to, że to był to włos z „boar”. Słowa nie znałam, związku z tym aptekarza Chińczyka spytałam, czy jest naturalna i czy wie z czego to jest zrobione. Potwierdził, że naturalne, bo kosztuje 3 razy więcej niż inne, a z czego jest zrobiona to on nie wie. Pytam się go czy może z włosia końskiego, bo o takich szczotkach słyszałam. A on na to że na pewno jest naturalna, a z czego zrobiona to on niestety nie wie dokładnie. Po czym przeskoczył na inny temat pytając się czy długo mieszkam w tej okolicy. Moja odpowiedż, że około 5 lat, a on ponad 14 .

W domu sprawdziłam, że boar to dzik. Zdziwiłam się, że lokalny aptekarz nie znał dzika ;) . Czyżby 9 lat mieszkania conajmniej  dłużej w Austalii i sprzedawania produktu nie wystarczało na rozszerzenie słownictwa.

 

PS. Szczotka z włosia dzika jest idealna , pytanie na jak długo to starczy.

Komentarze (2)

Erskine Falls

Tegoroczne, minione już, lato minęło w Australii (przynajmniej jej wschodniej częście) pod znakiem La Niña (hiszp. dziewczynka). Pod tą dziwną hiszpańską nazwą kryje się zjawisko klimatyczne objawiające się dużą wilgotnością w rejonie południowego Pacyfiku i zwiększoną częstotliwością cyklonów tropikalnych. Do nas do Melbourne cyklony szczęściem nie docierają, ale i tak było to już trzecie z kolei (i podobno ostatnie, ma zostać wkrótce zastąpione przez El Niño) mokre lato.

W jeden z takich dni na początku martca, kiedy to wielka chmura przyszła gdzieś od strony Sydney my akurat wybraliśmy się do Lorne (miasteczko na Great Ocean Road) na stanowe mistrzostwa nippersów (młodych ratowników morskich). W sobotę lało tak skutecznie, że zawody odwołano (odbyły się dzień później), a my mogliśmy sobie pojechać nad pobliski wodospad Erskine Falls, zobaczyć jak wygląda po deszczu. Wodospady w Wiktorii są bowiem o tej porze roku bardzo biedne, zwykle ledwie ciurkiem mały strumyczek leci. W tym roku jednak wygląda to nieźle, Niagara ani Iguazu to nie jest, ale zawsze przyjemnie oko zawiesić.

Jakby kto przejeżdżał kiedyś słynną Great Ocean Road to polecam mały skok w bok do wodospadu Erskine Falls w Lorne.

Erskine Falls, Great Ocean Road, Wiktoria, Australia

Górny punkt widokowy, wodospad za drzewami
Czytaj dalej »

Komentarze (4)

ANZAC: ciasteczka i wyprawa do Muzeum Imigracji

Parę faktów z wyprawy do Muzeum Imigracji  w dzień ANZAC:

  • w 2006 w całej Australii było tylko 22 dzieci w wieku od 0-4, którzy urodzili się w Polsce, a emigrowali do Australii. Moje dzieci + 3 trójka znajomych (tak swoją drogą to oni wrócili do Polski) stanowili  całkiem niezły procent tej małej populacji.
  • Około 76 %  emigrantów  polskich mówi  w domu po polsku.
  • Przed zajęciem Australii przez białych, żyło tylko 70 tys. Aborygenów na tej Ziemii Niczyjej.

Poniżej przepis na ciasteczka ANZAC, które są pieczone z okazji święta. Żołnierze zabierali je na front i często służyły im za chleb. Jako że nie mają jajek długo zachowują świeżość, jeżeli nie zostaną wcześniej zjedzone.

Ciasteczka ANZAC – ANZAC cake – przepis

1 szklanka płatków owsianych

1 szklanka mąki

3/4 szklanki wiórków kokosowych

3/4 szklanki cukru

125 g masła

3 łyżki golden syrop

3 łyżki wody

1 łyżka sody do pieczenia
Czytaj dalej »

Komentarze (3)

Kawa w Australii. Karmel – słodycz do małej czarnej

Australijczycy uwielbiają kawę. Każdego dnia jadąc do pracy samochodem widzę ludzi niosiących kawę. Także w czasie pracy wiele osób wyskakuje na małą czarną. Blisko mojej pracy (mniej niż 5 minut spaceru) można kupić kawę w co najmniej 8 znanych mi kawiarenkach i nie pracuję w centrum :) .
Ostatnio zasmakowałam kawy z karmelem. W supermarkecie udało mi się nawet kupić karmel w butelce, ale okazało się że miał cukier, sztuczny wzmacniacz karmelowy plus jakieś konserwanty. Miałam ochotę na taki domowej roboty. Jakoś przepisu nie mogłam nigdzie znależć także poszeperałam po internecie, jak robi się karmel i pokombinowałam.

Przepis na karmelowy syrop do kawy własnej roboty w słoiku :


1,5 szklanki cukru
1 szklanka wody


Czytaj dalej »

Brak komentarzy

Moja australijska lista życzeń

Odkąd przylecieliśmy 7 lat temu do Australii staramy się poznawać ten kraj, kawałek po kawałku. Jeśli jednak komuś czytającemu naszego bloga wydaje się, że objechaliśmy już wszystko, to jest to bardzo mylne wrażenie.

Dzisiaj, tak przed Świętami, postanowiłem sporządzić sobie takie moje prywatne „Top 10″, listę niespełnionych jeszcze życzeń podróży australijskich. Ponieważ lecimy w niedługim czasie na wakacje do USA to pewnie ta lista pozostanie niespełniona jeszcze przez czas jakiś.

Moja Australijska Lista Życzeń:

  1. Kimberleys (WA). W tym Broome.
  2. Top End (NT). Darwin, Kakadu i okolice. Ta pozycja przegrała w tym roku o włos z Kalifornią…
  3. Tasmanian Wilderness (TAS). W tym Cradle Mountain.
  4. Długi trekking na Wilsons Promontory (VIC).
  5. Fraser Island (QLD)
  6. Whitsundays (QLD)
  7. Perth (WA)
  8. Coober Pedy (SA). Najlepiej połączone z objazdową trasą po outbacku.
  9. Cape Tribulation i Daintree (QLD)

i na koniec, trochę poza konkursem, ale to przecież „o mało co” Australia:

10.   Nowa Zelandia – Wyspa Południowa

Może nazwijmy to „dobrym planem na kolejne 7 lat”.

Komentarze (8)

Kangury w Ameryce

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie…

Klamka zapadła. Lecimy na wakacje, bo kupiłem właśnie bilety. Znów skracamy sobie zimę, spędzając ją w miejscu, gdzie jest wtedy lato.

Teraz tylko przydadzą się jakieś kwiaty do włosów :lol: , bo nasz pierwszy przystanek to San Francisco.

Układam plan podróży po Kalifornii, wszelkie pomysły mile widziane.

Komentarze (8)

Testowanie- śmieszne historie

Krótka historyjka z pracy. Programiści skończyli swoją pracę 3 tygodnie temu. Zaczęliśmy testować 2 tygodnie temu i wyszło szydło z worka. Program się nie skompilował z powodu jakiś problemów. Także czekamy nadal na rozwiązanie problemu. Zastanawiam się tylko jak można skończyć pisanie programu bez skompilowania go ????

Komentarze (5)

Spacerując po botaniku (3). Zaczyna się jesień.

Coastal banksia, Ogród botaniczny w Melbourne, Australia

Coastal banksia, gatunek odkryty w 1770 roku przez Józefa Banksa, towarzysza wyprawy Jamesa Cooka.


Czytaj dalej »

Komentarze (8)

Kookaburra na polowaniu

Poszedłem dziś do botanika zobaczyć co wśród jesiennych kwiatków słychać, a spotkałem starą znajomą. Najpierw gdzieś z krzaków słychać było jej śmiech, a potem całkiem niespodziewanie, zobaczyłem ją w akcji. Kukubara w porze lunchu. Gdyby ktoś nie wierzył, że żywi się gadziną to oto właśnie dowód.

Kookaburra, Australia

1 komentarz

« Wcześniejsze wpisy

  • RSS
  • Newsletter
  • Facebook

Switch to our mobile site